Państwo coraz częściej nie mówi, ile chce wydać
Cztery lata temu szacunkową wartość zamówienia podawało 11 ogłoszeń na 100, dziś tylko 8. Prawo się nie zmieniło, zmienił się zwyczaj: coraz więcej urzędów ogłasza przetarg, nie mówiąc, jaki ma na niego budżet.
Opracowanie i przegląd redakcyjny Atlasu Przetargów. Treść opiera się na danych BZP, TED, KIO, komunikatach UZP oraz metodologii Atlasu.
W pierwszym półroczu 2026 roku szacunkową wartość zamówienia podało jedynie 8 ogłoszeń o przetargu na 100. Cztery lata wcześniej robiło to 11. Różnica wygląda niewinnie, ale stoi za nią cicha zmiana w tym, ile polskie państwo mówi o własnych wydatkach, zanim je poniesie.

Odsetek ogłoszeń o zamówieniu z podaną szacunkową wartością, pierwsze półrocze 2022–2026. Spadek jest nieprzerwany.
Spadek, który trwa od pięciu lat
Prześledziliśmy wszystkie krajowe ogłoszenia o zamówieniu z Biuletynu Zamówień Publicznych, rok po roku, zawsze za te same pierwsze sześć miesięcy, żeby uciąć sezonowość. W 2022 wartość podawało 11,4 procent ogłoszeń. Potem 10,2, 8,7, 8,5, a w 2026 osiem równo. Ani razu odbicia w górę. Taki kształt, równy i jednokierunkowy przez pięć lat, nie wygląda na przypadek ani na chwilową modę. Wygląda na zmianę zwyczaju.
To nie znaczy, że zamawiający łamią prawo. W krajowym formularzu, dla zamówień poniżej progów unijnych, pole szacunkowej wartości po prostu nie jest obowiązkowe. Można je zostawić puste i nikt nie wyciągnie żadnych konsekwencji. Powyżej progów unijnych, w postępowaniach publikowanych w europejskim dzienniku, wartość trzeba podać i tam problem nie istnieje. Cała erozja dzieje się w segmencie krajowym, dokładnie tam, gdzie ujawnienie jest dobrowolne.
Milczą najwięksi, nie margines
Łatwo założyć, że kwoty nie podają drobne urzędy gdzieś na uboczu. Dane mówią coś odwrotnego. Wśród instytucji, które od początku 2024 roku ogłosiły co najmniej 250 przetargów i ani razu nie podały wartości, są jedni z największych i najlepiej obsadzonych zamawiających w kraju. Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie: ponad tysiąc ogłoszeń, w żadnym kwoty. Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie: blisko dziewięćset. Dalej Urząd Miasta Łodzi, Urząd Miasta Rzeszowa, Podkarpacki Zarząd Dróg Wojewódzkich, Politechnika Śląska, duże szpitale w Toruniu i Krakowie. To nie są podmioty bez działów zamówień. To podmioty, które konsekwentnie wybierają milczenie.
Im większy i lepiej zorganizowany zamawiający, tym częściej ogłasza przetarg, nie mówiąc, ile chce na niego wydać.
Skoro nieujawnianie nic nie kosztuje, a daje wymierną korzyść, trudno się dziwić, że się rozlewa. Zamawiający, który nie pokazał budżetu, wchodzi w postępowanie z lepszą kartą: wykonawcy zgadują, a on zna swój limit. Gdy robi tak jeden urząd, jest wyjątkiem. Gdy robi tak coraz więcej, brak kwoty przestaje być sygnałem i staje się normą, do której wszyscy się dostosowują.
Kto płaci za ciszę
Najbardziej traci ten, kto patrzy na rynek z zewnątrz. Firma rozważająca start w przetargu bez widełek nie wie, czy jej cena trafi w budżet, czy go przekroczy. Musi zdecydować, ile pracy włożyć w przygotowanie oferty, nie znając stawki, o którą gra. Dla małej firmy bez osobnego działu ofertowania to realna bariera: każda przygotowana, a przegrana oferta jest kosztem, a bez kwoty trudniej oszacować, czy w ogóle warto stawać.
Traci też kontrola publiczna. Szacunkowa wartość to najprostszy punkt odniesienia, żeby ocenić, czy cena końcowa nie odjechała od rozsądku. Gdy znika z dziewięciu na dziesięć ogłoszeń, znika też możliwość policzenia skali wydatku w momencie, gdy decyzja zapada, a nie rok później, kiedy umowa jest już podpisana. Zostaje przewaga tych, którzy dany rynek znają od środka, bo startowali w nim wcześniej i pamiętają, ile zapłacono ostatnio.
Sam się nie odwróci
Trend jest na tyle równy, że z siebie nie zawróci. Pole szacunkowej wartości w formularzu krajowym pozostaje dobrowolne, a dobrowolność w praktyce oznacza, że korzysta z niej coraz mniej zamawiających. Jedyne, co realnie zmieniłoby kierunek, to uczynienie publikacji wartości obowiązkową także poniżej progów unijnych. Dopóki tego nie ma, jawność wydatków publicznych będzie się po cichu kurczyć, ogłoszenie po ogłoszeniu, a 8 na 100 z 2026 roku najpewniej nie jest dnem.
Metodologia. Dane z Biuletynu Zamówień Publicznych, ogłoszenia o zamówieniu wszczynające postępowanie, pierwsze półrocze każdego roku od 2022 do 2026, bez duplikatów. Za podanie wartości uznajemy wypełnienie pola szacunkowej wartości kwotą w złotych. Część zamawiających ujawnia budżet dopiero w dokumentach postępowania albo bezpośrednio przed otwarciem ofert, czego samo ogłoszenie nie pokazuje, więc jawność na późniejszych etapach bywa wyższa. Liczby nazwanych instytucji obejmują ogłoszenia od stycznia 2024. Źródło: BZP, Atlas Przetargów.